Między sobótką a sianokosami. Jak sołtysi planują działania dla przyrody przez cały rok?

Magdalena Gromek-Kowalczyk, 10 marca 2026 (6:53)
Operacja Czysta Rzeka kojarzy się przede wszystkim z wiosennym sprzątaniem rzek, lasów i innych cennych terenów przyrodniczych. Co roku liderzy lokalnych sztabów mobilizują setki wolontariuszy, którzy wspólnie porządkują swoje małe ojczyzny. Wśród nich jest wielu sołtysów i sołtysek – osób, które na co dzień reprezentują interesy całej wiejskiej wspólnoty, łącząc funkcję organizatora, mediatora i rzecznika mieszkańców.

Podczas Kongresu Liderów Operacji Czysta Rzeka, który odbył się w hotelu Arche w Siedlcach, samorządowi liderzy spotkali się, by wymienić doświadczenia i poszukać odpowiedzi na pytanie, jak sprawić, by troska o środowisko nie była jednorazowym zrywem, lecz stałym elementem życia wsi. Wspólna refleksja doprowadziła do wniosku, że sprzątanie jest początkiem – impulsem, który można twórczo rozwinąć w działania obejmujące cały rok.

Cztery pory działania – warsztat o odpowiedzialności

Jednym z ważniejszych punktów programu był warsztat „Cztery pory działania”, prowadzony przez Klarę Malecką i Martę Szymczyk z Fundacji Wspomagania Wsi. Punktem wyjścia była rozmowa o lokalnych zasobach przyrodniczych i wyzwaniach, z którymi mierzą się wiejskie społeczności.

Uczestnicy mówili o zanieczyszczonym powietrzu – o dymiących piecach, spalaniu odpadów, emisjach z zakładów czy dużych hodowli. Wskazywali na problemy z wodą: coraz częstsze susze, niski poziom rzek i wód gruntowych, ale też lokalne podtopienia oraz zanieczyszczenia ściekami, nawozami i solą drogową. Pojawiały się wątki jałowienia gleby, skutków wycinek i nielegalnego wylewania ścieków. Rozmawiano o zaniku rodzimych gatunków roślin, o monokulturach, nadmiernym koszeniu i ekspansji gatunków inwazyjnych. Nie zabrakło też tematów dotyczących zwierząt – kurczących się siedlisk płazów czy problemu nieuregulowanej populacji wolno żyjących kotów.

Rozmowa była szczera i momentami trudna. Wielu sołtysów przyznawało, że stoją w rozkroku między oczekiwaniami mieszkańców a potrzebą ochrony wspólnego dobra.

Tak podsumowała warsztat Klara Malecka.

– Wspólny wniosek? Edukacja związana z ochroną przyrody na wsi najlepiej działa wtedy, gdy łączy się z tym, co wspólnotowe i radosne. Może być naturalną częścią lokalnych tradycji, spotkań i świąt — i to jest dobra wiadomość. Jest jednak i druga strona. Dbanie o środowisko, które jest wspólnym dobrem, bywa trudne, gdy rozmija się z indywidualnymi interesami lub przyzwyczajeniami części mieszkańców. Wtedy działanie wymaga odwagi i konsekwencji. Dlatego tak ważne są świadomość i edukacja. To one sprawiają, że troska o przyrodę przestaje być sprawą jednej osoby, a staje się wspólną odpowiedzialnością. Wtedy sołtyska czy lokalny lider nie zostają sami — mogą liczyć na wsparcie mieszkańców, którzy rozumieją, dlaczego warto upominać się o szacunek dla miejsca, w którym żyją.

Edukacja zakorzeniona w tradycji

Kiedy uczestnicy przeszli do planowania konkretnych działań, okazało się, że największe zainteresowanie budzą inicjatywy łączące edukację przyrodniczą z integracją. Sołtysi nie chcą tworzyć wydarzeń „obok” życia wsi – wolą wpisywać je w to, co już znane i lubiane.

Zamiast oddzielnych akcji ekologicznych proponowano wspólne sadzenie i sianie rodzimych gatunków roślin, dzielenie się rozsadami, spacery edukacyjne połączone z poznawaniem ziół i lokalnych zasobów wodnych. Pojawił się pomysł, by tradycyjne grzybobranie połączyć ze zbieraniem śmieci, wiosną organizować ochronę żab w czasie migracji, a jesienią budować jeżowiska z liści.

Rok może zaczynać się sobótką, podczas której – obok ognia i śpiewu – pojawią się opowieści o roślinach i dawnych zwyczajach zielarskich. Lato sprzyja rajdom rowerowym czy tradycyjnym sianokosom, które stają się okazją do rozmowy o łąkach i bioróżnorodności. Jesień to czas święta plonów i wspólnych spacerów po lesie, a zima – moment na planowanie kolejnych kroków, także tych bardziej systemowych, jak udział w konsultacjach dotyczących Planu Urządzenia Lasu.

Roczny kalendarz – między planem a życiem

Doświadczenia uczestników kongresu pokazują, że skuteczne działania na rzecz środowiska zaczynają się od dobrego planowania. Monika Siemion, sołtyska wsi Karakule, podkreśla, że czerpie z doświadczenia biznesowego. Raz w roku organizuje spotkanie z radą sołecką i organizacjami pozarządowymi, by wspólnie ustalić kalendarz działań. Na stałe wpisane są wydarzenia integrujące mieszkańców, takie jak Noc Świętojańska czy Ognisko Niepodległościowe. Równie ważne jest pilnowanie formalnych terminów związanych z funduszem sołeckim i uczenie mieszkańców, jak z niego korzystać.

– Planowanie na wsi zaczyna się już jesienią poprzedniego roku, kiedy zapadają decyzje dotyczące funduszu sołeckiego. Gdy byłam przewodniczącą KGW „Broniczanki”, wspólnie z zespołem rozpisywałam działania miesiąc po miesiącu. Taki plan udostępniałam mieszkańcom i urzędnikom gminy, dzięki czemu łatwiej było koordynować współpracę z innymi sołectwami. Niemal wszystkie zaplanowane inicjatywy udawało się zrealizować – przeszkodą bywała jedynie pogoda, ale terminy można było przesuwać bez rezygnacji z pomysłów – mówi Agnieszka Walczak, sołtyska wsi Broniki.

Anna Gnach, sołtyska Bożkowic, działa w dwóch trybach: z jednej strony planuje, z drugiej – reaguje na energię mieszkańców. W kalendarzu są stałe punkty, takie jak Dzień Dziecka, Mikołajki czy sprzątanie wsi, ale co roku pojawia się coś nowego. Warsztaty łucznicze, spacer z alpakami, pokaz wspinaczki drzewnej z udziałem arborysty czy warsztaty budowania latawców, które mogą przerodzić się w Festiwal Latawców nad jeziorem Leśniańskim – to przykłady działań, które łączą zabawę z odkrywaniem lokalnych zasobów. Projekt „Bożkowice zaklęte w kadrze” pozwolił mieszkańcom spojrzeć na swoją wieś przez obiektyw aparatu i dostrzec jej przyrodnicze piękno.

– Ja planuję swoje działania zgodnie z rytmem pór roku. W styczniu ustalam z radą sołecką daty wydarzeń cyklicznych, wiosną organizuję sprzątanie wsi – od 2025 roku w ramach Operacji Czysta Wieś/Rzeka – w czerwcu festyn rodzinny, latem warsztaty i spotkania plenerowe, jesienią ognisko z pieczeniem pyry czy warsztaty malarskie. Już w połowie roku zaczynam rozmowy o potrzebach mieszkańców i planach na kolejny sezon – relacjonuje Malwina Gałecka, sołtyska Jagodna.

Dorota Mirowska z Dobrej ma stały plan inicjatyw: wiosenne sprzątanie w ramach lokalnej akcji, spotkania dla seniorów organizowane z KGW Dobrowianki, wakacyjny camp dla dzieci, który co roku wymaga kreatywnej burzy mózgów. To właśnie tam – w pracy z najmłodszymi – widzi przestrzeń do wprowadzania nowych, inspirowanych warsztatem działań w kontakcie z naturą.

Krzysztof Winnicki, sołtys wsi Mazowsze Parcele, przyznaje, że funkcja sołtysa jest znacznie bardziej wymagająca, niż przypuszczał. Realizacja funduszu sołeckiego, organizacja wydarzeń, poszukiwanie środków, współpraca z innymi miejscowościami – to wszystko wymaga planu, podziału obowiązków i asertywności. Dopiero po dwóch latach zrozumiał, że bez rocznego kalendarza trudno pogodzić tę rolę z życiem zawodowym i prywatnym. Plan pomaga uniknąć chaosu i wypalenia.

Przemysław Piech z Bartążka podkreśla z kolei, że kluczem jest rozmowa z mieszkańcami i szukanie realnych rozwiązań, nawet jeśli brakuje infrastruktury, takiej jak świetlica. Ograniczenia nie zwalniają z działania – przeciwnie, mobilizują do kreatywności.

Od jednorazowej akcji do całorocznej troski

Z doświadczeń zebranych podczas kongresu wyłania się spójny obraz: skuteczna troska o środowisko na wsi nie polega na organizowaniu coraz większej liczby wydarzeń, lecz na mądrym wpisywaniu działań w rytm życia wspólnoty. Między sobótką a sianokosami, między festynem a zebraniem wiejskim, między spontanicznym ogniskiem a formalnym wnioskiem do funduszu sołeckiego – tam właśnie rodzi się odpowiedzialność.

Liderzy Operacji Czysta Rzeka chcą iść dalej: od sprzątania do budowania wiedzy, świadomości i wspólnoty. A jak pokazał warsztat „Cztery pory działania”, fundamentem tej zmiany jest plan – zakorzeniony w tradycji, otwarty na ludzi i konsekwentnie realizowany przez cały rok. – Cieszymy się, że jako Fundacja Wspomagania Wsi możemy być partnerem tego procesu i wspierać liderów, którzy łączą integrację z realnym działaniem na rzecz środowiska – podsumowuje Klara Malecka.

Autor: Przemysław Chrzanowski, Witryna Wiejska: https://witrynawiejska.org.pl/2026/03/10/miedzy-sobotka-a-sianokosami-jak-soltysi-planuja-dzialania-dla-przyrody-przez-caly-rok/