Film „Konopielka” Witolda Leszczyńskiego na podstawie kultowej powieści Edwarda Redlińskiego rozpoczyna kadr, w którym Kaziuk, główny bohater, śni rozkoszny sen o odpoczynku pod wielkim, starym drzewem (chyba dębem), znajdującym się w samym centrum ujęcia. Krajobraz wokół dźwięczy, pogwizduje, śpiewa, jest pełnia lata. Na twarzy bohatera maluje się niebiański uśmiech, zajada bochen chleba popijając go kwaśną śmietaną, którą organicznie rozmazuje wierzchem dłoni na swoim wąsie. Odwiedzają go święci wędrujący przez pola i łąki, marzy o kobietach żnących sierpami żyto. Śni mu się krajobraz raju. A on sam jest w świątyni natury [1]. Scena – symbol. Kilka kadrów później, jego syn, Ziutek, płacze w brzezinie nad ścinaną brzozą, bo przecież w każdym drzewie zaklęty jest człowiek, a ścięcie drzewa oznacza ludzką śmierć. W scenie pełnej nabożnego patosu, ze zwieszoną głową wraz ojcem tnie, bo taka konieczność – drewno potrzebne na opał.